18OE: On the Rails of the Orient Express

18OE: On the Rails of the Orient Express pozwala nam przeżyć przygodę w Orient Expressie skupiając się bardziej na aspektach kolejowych niż kryminalnych. Choć mord się pojawia!

18xx to bardzo szeroka rodzina gier. Znajdziemy w niej tytuły naprawdę małe, jak 1800 czy 1830 Lummerland. Ale także i kolosy jak 18C2C: Manifest Destiny czy jej młodsza siostra, 18OE: On the Rails of the Orient Express właśnie.

Ktoś jednak zapyta może, gdzie tu jest ten mord? Otóż mordowany jest głównie czas. Ale także życie osobiste, przestrzeń na granie, tolerancja nie-geekowych współtowarzyszy. No i portfel oczywiście – ale akurat do tego już przywykliśmy.

Albowiem 18OE to naprawdę duża gra. BoardGameGeek sugeruje czas gry 720 minut, czyli okrągłe 12 godzin. Sądzę jednak, że uczciwie i rzetelnie grający komplet graczy osiągnie bez trudu dłuższy czas gry. Wszak na tym samym BoardGameGeek można znaleźć historie o „rundach giełdowych z piekła rodem”, które potrafiły zająć ponad godzinę (jedna runda!) – choć z innej gry. Tu jednak również mamy wiele do ogarnięcia.

Jak wiele? Cóż, niech mówią liczby.

  • Gra zniesie do 8 graczy. To dużo, choć wiele 18xx można grać w 6-7 osób, więc w tej rodzinie 8 nie robi takiego dużego wrażenia.
  • Plansza ma 33×44 cale, czyli 84×112 cm (i jest to sama goła plansza-mapa, bez plansz pomocniczych!).
  • Wielkość mapy staje się jasna, gdy okazuje się, że w grze mamy 825 hex’ów z torami.
  • 36 plansz firm.
  • 360 kart (udziały, pociągi, …)
  • Ponadto 350 elementów drewnianych i wiele więcej.

W grze, jak zwykle, wcielamy się w inwestorów kolejowych, choć tym razem w znacznie większej skali.

To co wyróżnia ten tytuł (poza skalą oczywiście!) to:

  • wielość rodzajów firm (małe, regionalne, zwykłe i narodowe),
  • połączenia promami i portami,
  • duży bonus za połączenie „ekspresem orientalnym” – jedna ze stolic Europejskich z Konstantynopolem

Być może zasadne byłoby pomyślenie o tej grze jako o „18EU na sterydach”, gdzie też mieliśmy historię i rozwój firm kolejowych z małych do dużych i bonusy za długie połączenia.


Niestety moje własne doświadczenia z 18OE są ubogie.

Uczestniczyłem w jej testach jeszcze przed wydaniem, w grupie trzech osób. Ale jeśli mnie pamięć nie zawodzi to nie dograliśmy do końca. Gra przytłaczała skalą. A jednocześnie zasady dodatkowe wydawały się skomplikowane (głównie te wokół portów i dostępu do nich) i niezbyt ciekawe.

Pamiętać jednak należy, że był to dopiero rozwijany prototyp. Sam miałem pewne uwagi i propozycje w zakresie bonusu połączeń orientalnych, tak żeby można było je składać z wielu pociągów (umożliwiając użycie ich we wczesnej grze). Uwagi wtedy oceniono pozytywnie i przyjęto, ale czy zmiany w zasadach uchowały się to już nie wiem.


Gra ukazała się w tym roku. Dzięki Kickstarterowi. Zebrała tam 77 676$ od 240 osób (przy wymaganych 27 000$). Uważny czytelnik spostrzeże jednak, że projekt ten skończył się jeszcze w połowie stycznia, a więc prawie kwartał temu.

Czemu więc piszę o niej dopiero dziś? Ano dlatego, że gra trafiła do oferty sklepu Planszostrefa.pl (patrz tutaj). Zasilając i tak już sporą kategorię gier kolejowych w tym sklepie (w tym aż 4 tytuły z rodziny 18xx). Z tego co mi wiadomo, to jedyny sklep w Polsce oferujący tę grę (jak i taką kategorię!).


Dla porządku odnotuję jeszcze, że Adama Sikorskiego, właściciela Planszostrefa.pl, znam znad wirtualnej (oczywiście kolejowej!) planszy, a zakupów w jego sklepie dokonywałem już wiele razy i pewnie jeszcze wiele razy dokonam.