1817

Jakiś czas temu, mocno podekscytowany, zdawałem relację na Facebooku z fragmentu rozgrywki w 1817. Fragmentu, gdzie jako dyrektor prężnej spółki kolejowej (choć nie pozbawionej pewnych trudności), postanowiłem skarcić giełdowych spekulantów, którzy w nadziei łatwych zysków dokonali pięciu (dopuszczalne maksimum) krótkich sprzedaży.

Tu krótkie wyjaśnienie czym są krótkie sprzedaże. (Nie żebym był ekspertem, wyjaśnienie jest na poziomie „liźnięcia Wikipedii”.) Krótka sprzedaż (ang. short sell) zachodzi wtedy, gdy sprzedajemy papier wartościowy, którego nie mamy. Pożyczamy go od kogoś, sprzedajemy, ale wciąż mamy zobowiązanie wobec tego od kogo pożyczyliśmy. Nie dość, że musimy mu ten papier zwrócić, to jeszcze bierzemy na siebie pokrycie innych finansowych zobowiązań, takich jak chociażby dywidendy.

Cała operacja ma sens, jeśli spodziewamy się, że papier straci rychło na wartości. Pożyczony papier sprzedajemy zyskownie. Czekamy trochę, jego cena spada i wtedy odkupujemy go ponownie. Możemy oddać go, zamykając „krótką pozycję” i realizując zysk z różnicy wartości.

Ale jak cała giełda, tak i to jest gra losowa. Jak sądzę, nie możemy mieć pewności zmiany wartości papieru (czy raczej: jeśli ją mamy, to nie możemy obracać tym papierem). Możemy co najwyżej spodziewać się (mocniej lub słabiej) na podstawie różnych przesłanek.

W 18xx takimi przesłankami są pociągi jakie ma firma, szczególnie wobec postępu technologicznego i trasy. No i oczywiście wartość giełdowa. A moi współgracze ocenili, że firma jest przewartościowana. Choć może po prostu traktowali to jako formę „pożyczki”. Tak czy siak, udało mi się zapewnić, że nie był to łatwy pieniądz.

Ta gra jeszcze się nie skończyła, ale już widać, że będę miał pierwsze lub drugie miejsce. Pozostali 3 gracze są daleko w tyle.

To samo próbowałem uczynić w kolejnej grze PBF. Ale nie wyszło.

Zaczęło się dobrze, ale liczba zaciągniętych kredytów wywindowała odsetki, a te ściągały mi firmę w dół dużo bardziej niż się spodziewałem (trzeba było dokładniej liczyć!) i wykupienie (do skarbca) z rynku udziałów po krótkich sprzedażach pozwoliło mi tylko na utrzymanie wartości giełdowej i spłacenie kilku kredytów. Ale nie nazbierałem na nowy pociąg. I jest kłopot.

Zaraz zaczniemy kolejną rundę operacyjną, moje dwa pociągi 2T zardzewieją zanim pojadą i firma się zawali. Kredyty w między czasie poszły jeszcze wyżej i choć mógłbym kupić pociąg na kredyt, to nie da rady spłacić się.

Zamiast tego sam zacząłem dokonywać wielu krótkich sprzedaży. Spróbuję otworzyć mocno dwie firmy, żeby zakumulować środki na dwa, a najlepiej trzy pociągi. Potem te dwie nowe scalę, żeby nie było luki w pociągach i jakoś do przodu.

No tyle, że nie bardzo wiem, z czego będę płacił dywidendy z tych krótkich sprzedaży. Nie mówiąc o ich uregulowaniu kiedyś tam, żeby mnie nie ciągnęły w dół. Jedynym pomysłem jaki na razie mam to dalsze podbijanie stopy odsetek od kredytów. Wzięcie kolejnych 4 kredytów da już $40 odsetek od kredytu (gdzie kredyt daje $100). Ale znacznie bardziej pasowałoby mi $45. Wtedy część firm, które sprzedawałem na krótko nie przeżyje następnej rundy i w ogóle nie będę musiał ponosić kosztów krótkiej sprzedaży, bo firma pójdzie do likwidacji, a w rezultacie jej dyrektor najpewniej zbankrutuje. Co więcej to każe się przygotować na wykup resztek jakie zostaną.

Ale wzięcie 9 kredytów oznacza, że będę je musiał spłacić. A i mnie dotkną te wysokie odsetki.

Chyba nie ma już dobrego wyjścia. Może więc warto, zanim przegram, pociągnąć w dół innych i może spadnę jako 3, a nie jako pierwszy?

Tak czy siak, koniec tego długaśnego wpisu. 1817 czeka na recenzję. Muszę ją napisać, bo gra jest rewelacyjna!