Powrót na cyfrowego Marsa

Ponad 2 lata temu opisałem swoje doświadczenia z cyfrową implementacją Terraformacji Marsa. Do tego wydania powróciłem niedawno, głównie za sprawą dwóch czynników: wydania DLC z dodatkiem Preludium (mój ulubiony chyba!) i ograniczonych możliwości spotkań „w realu”.

Wtedy moja ocena implementacji była zdecydowanie negatywna. Sprawdziły się też moje obawy – choć chciałem grać, mimo wad implementacji, to nie bardzo miałem z kim. Trzeba było pandemii, żeby znajomi się zdecydowali. (Na granie z „losowymi ludźmi” nie zdecydowałem się na większą skalę.) Jednak niektóre z problemów, które wtedy zaznaczałem zostały rozwiązane z czasem. Dlatego czuję się w obowiązku zaktualizować swoje stanowisko.

Rewizja dawnych zarzutów

Brak draftu – rozwiązane częściowo

Można draftować 4 karty na początku tury. Nie można draftować 10 kart na początku gry.* Szkoda… Ale skoro draft już jest, to może i tam zostanie z czasem dodany? Jednak nawet jeśli nie, to jakoś to przeboleję.

* Jak wyjaśnia w komentarzach Tomasz Błaszczak, draft 10 początkowych kart to „home rule” – w zasadach nie ma tego nawet jako opcji. Home rule, do którego tak się przyzwyczaiłem, że zapomniałem, że to home rule. Ale nadal uważam, że można by to dodać do implementacji jako wariant do wyboru. Ciekaw jestem ilu ludzi tak gra?

Natomiast gra nie pokazuje klarownie (albo ja nie widzę gdzie?) kierunku draftu. Trzeba sobie samemu wyliczać. Ten problem jest też z planszówką – aż żal, że np. żeton gracza zaczynającego nie jest dwustronny ze strzałkami, dla ukazania kierunku draftu. Ale to akurat jest coś, czego nie warto było odzwierciedlać w wersji cyfrowej…

Brak dodatków – rozwiązane częściowo

Jednym z przyczynków powstania tego tekstu jest właśnie DLC z dodatkiem Preludium. Chyba moim ulubionym zresztą. To pozwala mi żywić nadzieje, że i pozostałe dodatki zostaną zaimplementowane.

Brak trybu turowego – rozwiązane

Nie da się wprawdzie ustawić gry turowej jako trybu rozgrywki, ale z toczącej się gry można po prostu wyjść, a później do niej wrócić. Co więcej, na telefonie dostaję powiadomienia o swojej turze. (Nie jestem pewien, na ile dobrze działają – ale przynajmniej coś jest.) Maksymalny czas trwania gry to zdaje się 40 kilka dni. Na zupełnie luźne granie może nie wystarczyć, ale można w tym czasie spokojnie skończyć grę bez dużej „napinki”.

Być może zresztą tak właśnie było od samego początku, tylko nie zdawałem sobie z tego sprawy.

Nieprzyjazny interfejs użytkownika – rozwiązane częściowo

Spośród 10 zastrzeżeń jakie wymieniłem, poprawa nastąpiła tylko w jednym aspekcie (niżej zaznaczonym). Pozostałe bez zmian – dlatego też nie wymieniam ich już tu ponownie. No ale jest to jakiś postęp, dlatego „rozwiązane częściowo”.

Modyfikowane koszty kart – rozwiązane

Teraz koszt podstawowy i zmodyfikowany pokazują się oddzielnie. Nie ma więc ryzyka, że ktoś pomyli się, sądząc, że koszt wyrysowany na karcie jest przed modyfikacją jeszcze.

Nowe zarzuty

Do sekcji „Nieprzyjazny interfejs użytkownika” dorzuciłbym nowy zarzut – brak kompleksowych statystyk.

Tu jako przykład podam implementację Race for the Galaxy, gdzie mamy bardzo szczegółowe dane, w tym chociażby ile razy wybieraliśmy jakąś akcję albo ile punktów wyciągaliśmy z poszczególnych ulepszeń 6+. Choć dodać trzeba, że dotyczy to wszystkich naszych gier, a nie tylko jednej.

Tu też chętnie dowiedziałbym się na przykład jak wyglądała zmiana punktacji sumarycznej w kolejnych pokoleniach. Często na koniec gry dyskutujemy, komu i czy warto było przyspieszać albo przeciągać grę. A przecież to jest do policzenia i właśnie aplikacja powinna to robić wykorzystując naturalną przewagę medium!

Co dalej?

Podobnie jak poprzednio – gram dalej, gdy tylko trafi się okazja. Zwykle w grach online nie sięgam po „przypadkowych przeciwników”. Czasem, w pierwszej fazie zachłystnięcia się grą w ogóle albo jej implementacją. Ale w dłuższej prespektywie preferuję umówione granie ze znajomymi. Dotychczas okazji było mało i sądzę, że po poluzowaniu obostrzeń znów będzie ich mało. Ale kto wie?

Z całą pewnością mogę jednak powiedzieć, że nastąpiła poprawa dużo większa, niż miałem nadzieję pisząc poprzedni tekst. Zgodnie jednak z powiedzeniem, że dzisiejszy cud jest jutrzejszym oczekiwaniem – teraz chce jeszcze więcej!