The Stock Companies – mariaż Wysokiego Napięcia z 18xx

Najnowszy dodatek do Wysokiego Napięcia, Power Grid: The Stock Companies, to bardzo ciekawa odmiana. Choć wydaje się mocno zmieniać samą grę, to jednak równocześnie wydaje się dobrze do niej pasować. Sama giełda zaś przywodzi mi na myśl… oczywiście 18xx!

Z góry ostrzegam, że dodatek dostałem dopiero kilka dni temu i ledwie przeczytałem zasady. Nie udało mi się jeszcze zagrać. Choć ma nadzieję na kilka partii w nadciągających dniach. Z pewnością wypadałoby zagrać przynajmniej trzy razy, żeby sprawdzić wszystkie trzy warianty zasad. Choć same zasady wspominają, że z wszystkimi dodatkami mamy łącznie 222 kombinacje.

The Stock Companies

Pierwszy z wariantów zasad, uważany chyba za główny, bo nazwany właśnie „The Stock Companies” – pozostałe dwa nazywają się „The Biggest Electricity Distributors” i „The Competition of the Private Companies” – jest tym, który zmienia najwięcej.

Giełda

Mamy tu pełną giełdę jak w 18xx, choć w tych łagodniejszych wariantach. Cechy:

  • Giełda liniowa (jednowymiarowa), z wartościami od 10 do 140 Elektro, z równym przeskokiem co 10 Elektro. Zasady sugerują, że rzadko firmy wychodzą poza 80 Elektro. (Niby prostsza niż dwuwymiarowa, ale pamiętajmy, że chociażby 1817 ma taką giełdę, a nie można tej grze zarzucić braku głębi aspektu giełdowego…)
  • Udziały prezydenckie na 20%.
  • Firmy startują już po kupnie udziału prezydenckiego. Wtedy też stawiają swoją pierwszą stację!
  • Ustalone ceny startowe na 20, 30 i 40 Elektro – po dwa kolory w każdej cenie.
  • Limit posiadania jednej firmy wynosi 50% – także dla banku! (W 18xx zwykle jest to 60%.)
  • Brak jednak limitu posiadania udziałów ogólnie.
  • Wartość udziałów rośnie o jedno pole przy pełnym posiadaniu przez graczy.
  • Wartość udziałów rośnie o jedno pole po wypłacie dywidendy, niezależnie od jej wielkości (choć nigdy nie może być zerowa). Ale nie spada, przy wstrzymaniu wypłaty.
  • Wartość udziałów spada o jedno pole po sprzedaży, niezależnie od liczby sprzedanych udziałów.
  • Twardsze niż zwykle warunki wykluczania. W danej rundzie albo tylko kupujemy udziały danej firmy, albo tylko sprzedajemy. (W 18xx zwykle nie można kupować po tym, gdy się sprzedało, ale sprzedawać po kupnie można.)
  • Kupując udziały ze skarbca i tak płacimy do banku, a bank płaci firmie początkową cenę udziału. (Dziwne rozwiązanie…)
  • Można zrzucić na kogoś firmę (w 18xx nazywa się to „dump”) ale nie wiąże się to z poważniejszymi przykrościami.

Są więc obecne charakterystyczne elementy. A w każdym bądź razie ja nie mogłem oprzeć się wrażeniu podobieństw. Jest tylko nieco łagodniej, ale też bez przesady w uproszczaniu.

Przebieg gry

Gra dzieli się na „Share Rounds” i „Business Rounds” (w 18xx te drugie nazywałyby się operacyjnymi).

Rundy są naprzemienne, choć po pierwszej rundzie giełdowej wyjątkowo są dwie rundy biznesowe.

The Share Round

W rundach giełdowych operujemy akcjami. Tu jest podobnie jak w 18xx. Zasady są zaskakująco precyzyjne co do stanu elementów, jako znaczników co wolno, a czego nie wolno. Jeśli kupujemy udział, to odkładamy go bokiem, żeby było widać, że tej firmy nie możemy w tej rundzie sprzedawać. Jeśli zaś sprzedamy, to bierzemy domek w odpowiednim kolorze, jako znacznik, że już nie możemy w tej rundzie kupować. W 18xx oczekuje się od graczy, że będą po prostu wiedzieć, co można, a czego nie – mają sobie sami pamiętać.

Ale jest pewna różnica. Znacząca. Otóż rozróżnia się pasowanie i zakończenie. Gracz może zakończyć całkowicie swój udział w rundzie („quit”). Albo tylko nie zrobić nic („pass”). W tym drugim przypadku pozostali gracze mają swoje tury, a następnie kolejka wraca znów do nas i możemy podjąć jakąś akcję. Albo nadal czekać. Dziwne rozwiązanie.

Przy tym jednak opcję „pass” można wybierać tylko tak długo, nim ktoś nie wybierze opcji „quit”. Tym niemniej nadal można w ten sposób „zawiesić grę” – jeśli wszyscy gracze będą konsekwentnie stale pasować. Niby niewielki to szkopuł, bo co najmniej jednemu z nich nie będzie się to opłacać, ale jednak mój wewnętrzny głos buntuje się przeciwko takim ewentualnościom uważając je za przykre niedopatrzenie autora (a wystarczyło zarządzić, że po pełnej kolejce pasów następuje koniec rundy…).

Pierwszy gracz wybierający „quit” będzie jednocześnie graczem rozpoczynającym w następnej rundzie.

The Business Round

Tutaj dzieje się tradycyjna runda gry Wysokiego Napięcia. Decyzje w imieniu firmy podejmuje jej dyrektor. Mniejszościowi udziałowcy nie mają żadnego głosu, nawet w sprawie maksymalizacji zysku firmy (zwykle w 18xx mniejszościowi udziałowcy mogą wymusić takie operowanie pociągami, żeby zysk był jak największy – tutaj odpowiadałoby to takiemu użyciu elektrowni). Jest jednak kilka różnic. Najważniejsze opisuję poniżej.

Rynek elektrowni

Pierwsze co rzuca się w oczy to bardzo szybki przemiał elektrowni. Po rozstawieniu początkowym 4 najniższe elektrownie od razu wyrzucamy, a dociągamy 6 nowych, z czego 2 największe idą na spód talii. Nadto tam gdzie dotychczas usuwaliśmy jedną elektrownię, zastępując ją nową z talii, teraz usuwamy dwie. Jakby tego było jeszcze mało, po każdej fazie kupowania elektrowni usuwamy tyle najniższych ile firm jeszcze nie wystartowało.

Kolejność

Inną widoczną różnicą jest kolejność. Tradycyjne Wysokie Napięcie w kolejności premiuje słabszych graczy. Tutaj firmy ustawia się według rosnącego kursu, a więc jakby premiuje się te, które mają większą wartość (większa popularność, więcej wypłat dywidendy). Jest to tym ciekawsze, że początkowy kurs firm jest ustalony, więc z góry są skazane na pewną kolejność i potem tylko wystarczy ją utrzymać.

Ponadto sama licytacja o elektrownie przebiega w kolejności firm. W tradycyjnym Wysokim Napięciu tylko gracz rozpoczynający kolejną licytację wybierany jest według kolejności w grze, ale sama licytacja przebiega według kolejności siedzenia. Tutaj już nie.

Biurokracja

Wreszcie w fazie biurokracji firma albo wypłaca całość zysku udziałowcom (w 18xx byłoby to „pay out”) albo całość zatrzymuje dla siebie (odpowiednio „withhold”). Nie ma rozwiązania połowicznego (wiele tytułów 18xx ma „pay half”). Ale też nie ma straty wartości udziałów na wstrzymywaniu wypłat.

Ponadto zmieniają się zasady naliczania samej wypłaty. Dochód bazowy („za nic”) wynosi 20 Elektro, a każde zasilone miasto podnosi dochód o 10 Elektro. Nie ma tradycyjnej tabelki. Firmy zarabiają więc więcej, szczególnie przy większej liczbie miast.

Róbta co chceta!

Dyrektor firmy nigdy nie ponosi odpowiedzialności finansowej (w przeciwieństwie do większości tytułów z serii 18xx). Ale może – jeśli chce! – dołożyć się do kupowania surowców.

Szybko!

Gra kończy się po piątej rundzie biznesowej! Co oznacza także tylko cztery rundy giełdowe. Po przeczytaniu zasad wydaje mi się to okropnie krótkim czasem gry. No ale zobaczymy jak wyjdzie w praktyce.

Na wynik końcowy, jak w 18xx, składa się gotówka gracza i wartość jego udziałów.

Pozostałe warianty

Przyznam uczciwie, że ich analizie poświęciłem mniej czasu. Ale są też dużo podobniejsze do rdzenia gry. Przede wszystkim w tym, że gra się „na domki”, jak w tradycyjnej wersji. Zaś firmy ocenia się potem według liczby miast jakie zasiliły – i odpowiednio do udziałów „wypłaca się” punkty zwycięstwa graczom.

W drugim z wariantów wręcz znika nawet runda giełdowa i staje się tylko dodatkową fazą zwykłej rundy gry.

Roboty?

Niestety, zdaje mi się, że dodatek ten jest niekompatybilny z robotami. Trzeba byłoby dołożyć im kolejną część decydującą jak mają się zachowywać z akcjami. Ciekawe, czy się tego doczekamy?

Wrażenia

Od przeczytania zasad pierwszego z trzech wariantów nie mogę pozbyć się wrażenia mariażu z 18xx. System giełdowy jest bardzo charakterystyczny. Jestem ogromnie ciekaw jak sprawdzi się to w praktyce. Bo jeśli będzie przyzwoicie, to można to potraktować jako wstęp przy wprowadzaniu graczy w 18xx. W końcu giełdę tutaj mamy właściwie pełną. Różnice do systemu 18xx są takie jakie bywają między samymi grami w tym systemie.

Tylko ta długość gry mnie niepokoi. Znaczy, fajnie, gdyby było szybciej, na przykład około godziny, a nie trochę ponad dwie (bo tyle zwykle nam zajmuje w stałym gronie). Ale boję się, że będzie taki sam problem jaki mam z Master of Economy – po prostu nie będzie dość czasu, żeby tak naprawdę pograć i waga pierwszych decyzji, robionych nieco w ciemno, będzie zbyt duża.

Różnice cenowe

Z dużą przykrością odkryłem, że tym razem wersja niemiecka („Funkenschlag: Die Aktiengesellschaften”) jest przeszło dwa razy tańsza od wersji angielskiej. (Bazując na ofertach jedynych dwóch sklepów wskazywanych przez i-szop.pl na chwilę obecną, to jest 2015-11-11 około 03:00.) Dziwi mnie to bardzo, bo wydaje mi się, że dodatkowe mapy były w bardzo zbliżonych cenach.

Dlatego też zdecydowałem się na zakup wersji niemieckiej (jako zadowolony klient polecając przy tym sklep Planszostrefa.pl), a instrukcję angielską (dostępną przez BoardGameGeek) ładnie wydrukowałem w kolorze i złożyłem w książeczkę (jak w oryginale), za kilka złotych tylko… Jedyną wadą takiego podejścia – jeśli ktoś nie lubi niemieckiego, mnie to nie dotyczy, ale zaskakująco wiele osób zdaje się mieć awersję – jest to, że pudełko (bo dostajemy z dodatkiem drugi „Collector’s box”, wreszcie!) nosi napis „Funkenschlag”, a nie „Power Grid”. Nieliczne komponenty są niezależne językowo.

Na marginesie

504 a 18xx

Dodatek The Stock Companies jest wzorowany na jednym z modułów w grze 504 tego samego autora. Naturalne jest więc pytanie, czy jakiś z wariantów 504 jest szczególnie bliski serii 18xx. Ktoś na BoardGameGeek zdążył już nawet o to zapytać.

Mam nadzieję, że i to uda mi się kiedyś sprawdzić, choć na razie zakup 504 jest – z różnych powodów – raczej mglistym zamiarem.

Linki

Przy okazji szukania instrukcji nowego dodatku w wersji angielskiej, postanowiłem też uzupełnić braki angielskich instrukcji do pozostałych dodatków. Okazało się, że w sumie brakowało mi tylko do mapy Korea/China, ale ją akurat dość często gramy – stąd więc pewnie wrażenie znacznych braków.

Znalazłem jednak inne użyteczne materiały, więc podzielę się nimi tutaj:

Wszystkie pochodzą ze strony autora, http://www.2f-spiele.de/.

  • Tomek Szewczyk

    Wyglada baaardzo fajnie! Pytanie do autora: mam pierwsza polska wersje od lacerty czy bedzie kompatybilna z owa niemiecka edycja? Jezyk mi nie przeszkadza ☺

    • Adam Badura

      Sam mam polską wersję od Lacerty i nie widze niczego co mogłoby niepasować (acz nie grałem nadal). Sam dodatek to zaledwie 6 planszy dla firm (wyznaczone miejsca na 3 elektrownie, pieniądze, …) i plansza z giełdą. Plus znaczniki na giełdę. Nie ma co niepasować.

  • Adam Badura

    Napisałem kolejny tekst o tym dodatku „The Stock Companies – po pierwszej rozgrywce” (http://adambadura.znadplanszy.pl/2015/11/18/the-stock-companies-po-pierwszej-rozgrywce/). Zapraszam!