• Link to Facebook
  • Link to X
  • Link to Mail
  • Link to Rss this site
Adam Badura
  • Blog
  • Felietony
  • Recenzje
  • Click to open the search input field Click to open the search input field Szukaj
  • Menu Menu
Ostatnie wpisy na blogu
ZnadPlanszy.pl |BLOGI

O Gratislavii, o MatHandlu, o listach życzeń i jak Belfort zdał mi się Blefortem

23 października 2013/3 komentarze/w Blog/Autor Adam Badura

Gratislavia

Tegoroczna Gratislavia była dla mnie jedną z bardziej udanych. Zagrane gry raczej udane. Znajomości odświeżone, choćby zwykłym „Cześć!”. No i odetchnięcie światkiem planszowym. Bo to na konwentach i festiwalach można spotkać ludzi stojących na co dzień za nickami i awatarami.

Niby oczywistość, ale dotarło to do mnie dopiero tym razem. A i to z pewnym opóźnieniem.

Przykład. Siedzę sobie na parterze. Gram w Belfort’a. A tu nagle jakiś łysy człowiek klepie mnie po plecach. Musiałem mieć dziwaczny wyraz twarzy, bo tylko szybko się przywitał i poszedł. Dopiero po chwili zorientowałem się, że przecież to sam Mirosław Gucwa!

A to nie koniec. Stolik za moimi plecami był okupowany przez Ignacego Trzewiczka tłumaczącego Robinsona jakimś ludziom. Tak! Siedziałem obok Trzewiczka. Ba! Gdy stanął na chwilę przy naszym stoliku to tak po prostu, najzwyczajniej w świecie, zapytałem go, czemuż to nie wysłał list preferencji na #16 Polski MatHandel. I tłumaczył mi się!

To na konwentach i festiwalach można spotkać na żywo nie tylko znajomych z forum czy serwisów internetowych. Ale także „gwiazdy światka planszowego”. Co więcej, odnoszę wrażenie, że „gwiazdy światka planszowego” są bardziej przystępne niż z innych światków. Czy to tylko kwestia wielkości? Nie wiem, może. To raczej pytanie do bywalców Essen. Ale lubię myśleć, że to specyfika planszy, nad którą siada się z innym człowiekiem.

MatHandel

MatHandel wiąże się z tą Gratislavią nie tylko poprzez odpytywanie Trzewiczka. Wiąże się głównie dzięki miłemu prezentowi, jaki otrzymałem od Wojciecha Chuchli (wc).

Otóż wc w ramach podziękowania za prowadzenie MatHandlu wykonał dla mnie (i na Gratislavi podarował mi) Mondo-Carcassonne. Jest to fanowska (print’n’play) wariacja na temat Mondo z komponentami z Carcassonne.

Gra bardzo przyjemna, szybka. Zasady są słabo dopracowane, ale to nie takie istotne. Chodzi głównie o pomysł. W domu można sobie dobrać zasady lepiej, precyzyjniej.

Prezent był dla mnie bardzo miłym zaskoczeniem i dużą frajdą. Dla tego korzystając z okazji pragnę raz jeszcze podziękować Wojciechowi! Wypada przy tym wspomnieć, że już wcześniej dostałem w podziękowaniu od społeczności MatHandlowców dwie gry: Locomotive Werks i String Railway. (Moje gusta są jak widać klarowne, ale o tym dalej!) Obie są już w kolejce do zrecenzowania, ale trudno znaleźć współgraczy. 🙁

Skoro zaś już przy tym jestem, to dodam jeszcze, że choć takie gesty są bardzo miłe, to jednak upraszam o powstrzymywanie się od nich. Zbyt wiele i urząd skarbowy się przyczepi! A tak bardziej poważnie, to chciałbym, aby funkcja organizatora pozostała przywilejem, a nie pracą. W dodatku przede mną dwie inne osoby prowadziły Polski MatHandel: Marcin Krupiński (yosz) i Rafał Kuliński (MisterC). Byłoby wobec nich niesprawiedliwym nagradzać tylko mnie. Z drugiej zaś strony wraz ze wzrostem liczby zaangażowanych staje się niepraktyczne nagradzanie wszystkich. (Dalej więcej o tym.) Także raz jeszcze serdecznie dziękuję, ale na przyszłość zniechęcam!

Listy życzeń

To jednak prowadzi nas do innego zagadnienia. Otóż skąd takie a nie inne prezenty? Gry kolejowe to akurat łatwizna. Kolej wyziera ze mnie wszędzie, więc jest oczywiste, że lubię, szczególnie dla bliższych znajomych. A ponieważ utrzymuję aktualną kolekcję na BoardGameGeek, to widać co już mam. Ciekawiej jest z Wojciechem. On bowiem także bazował na mojej kolekcji na BoardGameGeek, tyle że szukał gier, które mam oznaczone, jako chciane.

Znać więc pracowite uzupełnianie kolekcji popłaca!

Ale koleżanki i koledzy, poważnie, uzupełniajcie takie dane! Niedawno w krótkim czasie zwróciły się do mnie dwie żony graczy, pragnące obdarować mężów jakąś grą, ale zupełnie niewiedzące jaką. O ile dość łatwo jest pokazać serwisy wyszukujące oferty w wielu sklepach (co umożliwia łatwe zlokalizowanie rzadszych produkcji), o tyle trudno jest powiedzieć, czego szukać.

W obu przypadkach sprawa zakończyła się sukcesem. (A przynajmniej ja tak sądzę!) Ale nieocenioną pomocą w takich sytuacjach jest kompletna informacja o kolekcji i pragnieniach (lub anty-pragnieniach! – ocenianie gier, które nam się nie podobały jest równie ważne!). Czasem się wydaje, że przecież mówię tu i ówdzie, że to a tamto jest na moim radarze. Ale na ogół nie sposób takie informacje spamiętać! (Ale może tylko mi?)

Także miejmy wzgląd na niegrającą rodzinę i znajomych! Uzupełniajmy listy! Trud który zainwestujemy w utrzymanie własnej kolekcji to trud jakiego oszczędzimy analizując kolekcję znajomego, dla którego szukamy prezentu!

Działajmy!

Światek planszowy wydaje mi się pełen ludzi aktywnych. Ludzi, którym się chce. Mamy MatHandle i ich trzech organizatorów, ale także mocno zaangażowanych uczestników (Harun, dzięki za utrzymywanie rekomendacji! Baartoszz, BartP, dzięki za wnikliwe śledzenie wszystkiego! – a przecież nie wymieniłem wszystkich!). Mamy organizatorów różnych lig i turniejów. Mamy mistrzów gry, którzy umożliwiają pogranie na forach (chociażby Gry o Tron na forum Galakty). Mamy jakże wielu ludzi, którzy w pocie czoła uwijają się przy konwentach i festiwalach, żeby wszystko hulało. Mamy ludzi piszących o grach (na przykład częstotliwość udzielania się niektórych autorów na ZnadPlanszy wręcz zawstydza mnie i moich raptem kilkanaście wpisów), czy pisanie moderujących. Mamy nawet i ludzi którzy we własnych mieszkaniach organizują granie i umożliwiają spotkania nie tylko znajomym, ale także i nowym osobom (Mongea, obiecuję, że jeszcze kiedyś wpadnę na granie – czy się cieszysz czy nie! :)), aktywnie propagując granie i spajając społeczność.

Zachęcam więc wszystkich, którzy chcą wrosnąć w światek planszowy bardziej niż okazyjne spotkania, do znalezienia jakiejś swojej niszy. Rzeczy do zrobienia jest wiele, pracy nie zabraknie. Nawet udoskonalanie już istniejących jest fajne.

Nie przez przypadek piszę o udoskonalaniu. Tu bowiem łyżka dziegciu w Gratislaviowej beczce miodu. Ta edycja wprowadziła zmianę w wypożyczalni. Gry były ważone czułą wagą przed wydaniem i po przyjęciu, co pozwalało szybko ocenić, czy gra jest kompletna. Pomysł bardzo dobry i wiem, że generalnie działa. Taki mechanizm funkcjonuje na przykład we wrocławskim Salonie Kreatywnym – będącym między innymi wypożyczalnią klocków LEGO – i od właściciela wiem, że działa bez zarzutów. Ale jednak na Gratislavi coś nie poszło. Waga zdawał się często (w kilku znanych mi przypadkach za każdym razem) pokazywać inną wartość (nieraz wyraźnie inną), a po przeliczeniu wychodziło, że wszystko jest OK. Być może ważenie wymaga większego spokoju i mniejszego pośpiechu? A może z wagą jednak było coś nie tak? Nie wiem co, ale to dobry pomysł, a jednak tutaj średnio zadziałał. Warto chyba udoskonalić tę metodę. No chyba, że to ja miałem pecha z grami, które oddawałem lub o których słyszałem.

Działanie jest też dobrym sposobem na wyrażenie wdzięczności. Pozwala bowiem dać coś w zamian za wcześniejsze branie. A przynosi pożytek ogółowi. Takie motywy kierowały mną, gdy zgłosiłem się do prowadzenia MatHandlu. Bywając na wrocławskich festiwalach planszowych miałem poczucie „brania”. Ktoś się napracował, żebym ja sobie pograł, a nic z tego więcej nie wynikło. Nie leżało mi to, ale z racji obowiązków rodzinnych nie bardzo pasowało mi samemu pomagać w organizacji (choć raz próbowałem!). MatHandel zaś wydał mi się – i nadal tak sądzę – tą moją „niszą”, gdzie mogłem oddać społeczności planszowej w naturze, w zamian za to, co w naturze pobrałem.

Oczywiście czasem udaje się komuś nieco wybić i stać się szerzej rozpoznawalnym dzięki zaangażowaniu. Ale przecież to nie tylko o to chodzi (choć nie bądźmy obłudni: to bardzo przyjemne!). Chodzi zaś przede wszystkim o to, żeby nasze hobby było jeszcze fajniejsze i by coraz więcej osób się o tym przekonywało. Może dzięki temu, dzięki ludziom, którym się chce, światek planszowy wydaje mi się taki przyjazny?

Belfort

Na koniec wrócę jeszcze do początku tej „opowieści”. Do Belfort’u. Grę mi zachwalano. Polecano. Przewijała się tu i ówdzie. Ale nic poza tytułem o niej nie wiedziałem. Siedliśmy więc do stolika w cztery osoby. Trzy (w tym ja) grały w to pierwszy raz.

Pierwsze co zwróciło mą uwagę to specyficzna grafika. Odnosiłem wrażenie, że autor chciał, żeby była przyjemna, wyraźnie fantazy, ale jednak z pewnym przymrużeniem oka. I nic jej zarzucić nie mogłem. Ale jakoś mnie nie przekonała.

Potem przyszła sama gra. Zasady proste. Wszystko jasne. Ale znów mnie nie przekonało. Nie porwało. Robiłem coś tam, ale jakoś bez woli i chęci. Takie połączenie worker placement z area control.

Worker placement lubię. Ale tu wydawał się płytki. Jakoś nie dostrzegałem większych interakcji. Wydawało mi się, że gra rozbija się głównie o to, żeby pierwszemu iść do gildii i ostatniemu po surowce. A to najłatwiej uzyskać mając jak najwięcej robotników, których pozyskiwanie jest jedną z akcji.

Area control chyba po prostu nie lubię. Nie potrafię sobie przypomnieć gry z area control, którą szczerze i mocno bym lubił.

Także ostatecznie właśnie Belfort nie przypadł mi do gustu. Odczułem go jako Blefort, a może nawet Bleeeefort (no dobrze!, to ostatnie to przerysowana opinia). Nie ciągnie mnie do kolejnej rozgrywki, ani tym bardziej do kupna.

Z drugiej strony na obronę Belfort’u podniosę, że a) zagrałem tylko raz, b) skończyłem na 3 pozycji z 4 (choć blisko pozycji 2), c) byłem już zmęczony, d) brała mnie choroba i e) właściwie nic mocnego nie mogę mu zarzucić – jedynie tyle, że mnie nie porwał. (Aha! Jeszcze f) nie ma pociągów i udziałów!) Nie należy bagatelizować takich czynników! Z drugiej strony wobec ogromnej przewagi gier do zagrania nad czasem i możliwościami grania coś musi odpaść. I nawet tak bezzasadne pierwsze wrażenie może być przez to ostatnim wrażeniem. Trudno.

Udostępnij
Tweetuj
0 Udostępnień
https://adambadura.znadplanszy.pl/wp-content/uploads/sites/16/2013/10/Gratislavia-XI.jpg 315 851 Adam Badura https://adambadura.znadplanszy.pl/wp-content/uploads/sites/16/2013/06/znadplanszy-adambadura.png Adam Badura2013-10-23 02:16:522013-10-23 22:34:40O Gratislavii, o MatHandlu, o listach życzeń i jak Belfort zdał mi się Blefortem
https://www.facebook.com/adam.badura.7https://adambadura.znadplanszy.pl/kontakt/

Adam Badura
Programista z matematycznym zacięciem, zamiłowaniem do kolei i klocków. Przy planszy szuka tych samych elementów: budowania mechanizmów, tematyki kolejowej i drewnianych klocków.

Adam Badura

NAJNOWSZE WPISY

  • Droga do Nieba – kostkami po planszy31 października 2022 - 00:23
  • Nova Luna16 maja 2021 - 23:40
  • Powrót na cyfrowego Marsa22 lutego 2021 - 00:46
  • Little Town22 czerwca 2020 - 01:05
  • Czy Suchy utopił Marsa? – pierwsze wrażenia z Podwodnych miast5 lutego 2020 - 01:03
  • Pierwsze wrażenia z Terraformacja Marsa: Niepokoje15 stycznia 2020 - 00:01
  • Wysokie Napięcie – Wersja doładowana12 listopada 2019 - 01:01
  • Winsome Games skończyły się tory…24 kwietnia 2019 - 22:06
  • Babel Pico23 kwietnia 2019 - 09:24
  • Nieudana transformacja Marsa21 listopada 2018 - 00:52

Kategorie

  • Blog
  • Recenzja

Pages

  • Kontakt
  • Blog
  • Felietony
  • Recenzje

Archiwa

  • październik 2022 (1)
  • maj 2021 (1)
  • luty 2021 (1)
  • czerwiec 2020 (1)
  • luty 2020 (1)
  • styczeń 2020 (1)
  • listopad 2019 (1)
  • kwiecień 2019 (2)
  • listopad 2018 (1)
  • maj 2018 (1)
  • styczeń 2017 (2)
  • maj 2016 (1)
  • kwiecień 2016 (1)
  • marzec 2016 (3)
  • luty 2016 (1)
  • styczeń 2016 (2)
  • grudzień 2015 (1)
  • listopad 2015 (3)
  • grudzień 2014 (1)
  • listopad 2014 (1)
  • wrzesień 2014 (1)
  • lipiec 2014 (1)
  • maj 2014 (1)
  • kwiecień 2014 (2)
  • styczeń 2014 (3)
  • listopad 2013 (3)
  • październik 2013 (1)
  • wrzesień 2013 (2)
  • lipiec 2013 (4)
  • czerwiec 2013 (7)
RSS Feed Logo RSS Feed Logo Subscribeto RSS Feed

ZnadPlanszy.pl

  • O projekcie
  • Blogi
  • Reklama
  • Facebook
  • Kontakt
  • Polityka cookies
© Copyright - Adam Badura | ZnadPlanszy.pl
© 2013 ZnadPlanszy.pl Wszystkie prawa zastrzeżone | Serwis stworzony przez T&Y Board Solution - Enfold Theme by Kriesi
  • O projekcie
  • Blogi
  • Reklama
  • Facebook
  • Kontakt
  • Polityka cookies
Link to: 1817 Link to: 1817 1817 Link to: 1862: Railway Mania in the Eastern Counties w Planszostrefa.pl Link to: 1862: Railway Mania in the Eastern Counties w Planszostrefa.pl 1862: Railway Mania in the Eastern Counties w Planszostrefa.pl
Scroll to top Scroll to top Scroll to top