Tajniacy - 3D cover

O co chodzi z tymi Tajniakami?

Sądząc po ścianie mojego Facebook’a Tajniacy to świetna gra. Zamówiłem więc w ciemno. Dopiero co otrzymałem. Przeczytałem zasady. I o co chodzi z tą grą?

Z góry zaznaczam, że jeszcze nie grałem. Będę się starał zagrać przy najbliższej okazji. Ale z samej lektury zasad nie jestem w stanie pojąć, co ma być w niej tak wspaniałego. I nie chodzi tu nawet o to, że gry imprezowe to nie moja działka. Wiedziałem przecież, że to taka gra, gdy ją kupowałem. Niektóre imprezowe nawet bardzo lubię. Tu wymienię chociażby 6. bierze! czy Turn the Tide (choć dla mnie to Land Unter). Ale w czym na przykład Tajniacy są lepsi od Dixita, którego już mam?

No cóż, w sprawie Tajniaków trzeba mi chyba zaczekać do wypróbowania. Nawet jeśli nie zdadzą egzaminu, to przecież kosztowni nie byli. A jest i MatHandel. 😉 Choć tutaj dodam, że mam dziwną trudność w sprzedaży/wymianie swoich gier. Nawet tych, do których rzadko sięgam i na stół nie proponuję. A i tak puścić dalej nie chcę. I to mimo tego, że nie ma już gdzie nowych gier trzymać! Czy to już zbieractwo maniakalne?

Czy czytacie zasady?

Ten przypadek pobudził mnie jednak do ogólniejszego pytania. Czy czytacie zasady przed zakupem gry? Czy raczej łowicie recenzje? Jaka popadnie, czy ulubionych (pasujących…) recenzentów? A może staracie się najpierw zagrać? Czy wreszcie, tak jak ja, kupujecie przypadkiem, na bazie niewyraźnych przesłanek, byle miało pociąg albo średniowieczne przerabianie kostek na punkty zwycięstwa?

Spotykam się czasem w internecie z ludźmi, którzy deklarują chęć przeczytania zasad przez zakupem. Zwykle, w postaci negatywnej, to jest ludzi krytykujących, że zasady nie zostały opublikowane. (Co jest typowe na przykład dla Winsome Games.) Ale ja sam nigdy tak nie robię. Nawet teraz tak nie zrobiłem – przeczytałem zasady dopiero po zakupie. (Choć może należało jednak przed… – czas pokaże!)

Czy takie poznawanie gry przed zakupem jest częste? Czy to ja jestem dziwakiem, który kupuje pociąg w worku?

  • madeusz

    Ja od siebie napisze, że nie mam zbyt wielu gier w kolekcji, ale do żadnej nie przeczytałem zasad przed zakupem. Gdybym to robił, pewnie nie doznałbym frajdy z grania w tak dobre gry jak Robinson Crusoe, Race for the Galaxy czy Taluva.

    • Adam Badura

      Bo instrukcja by Cię odstraszyła? Czemu?

      • madeusz

        Zdecydowanie tak. Nie mam takiego ogrania, żeby czytając instrukcję i nie widząc elementów gry, wyobrazić sobie przebieg i sposób gry. Jestem jedną z tych osób, które muszą zobaczyć i dotknąć, a nie tylko zobaczyć.

      • Rafał Strojek

        Właśnie, mam zarówno Robinsona jak i RftG, i obie bym zakupił po przeczytaniu instrukcji. Może faktycznie instrukcje do RftG są niekiedy niejasne, lub nie opisują wszystkich kontrowersyjnych przypadków, to nadal świetne gry choćby z samych zasad 🙂

  • KeMbi

    Nie czytam zasad, ale szukam recenzji. Mam paru ulubionych recenzentów. Jeśli nie sprawdzali gry, szukam dalej, ale wtedy dokładniej się w znalezioną recenzję wczytuję. Nieraz są to wideo-recenzje z mniej lub bardziej dokładnym przedstawieniem zasad czy przykładową rozgrywką. Same surowe zasady nie są decydujące ani najważniejsze.

    • Adam Badura

      A kto należy do Twoich ulubionych recenzentów i czemu? Oczywiście nie licząc mnie… 😉

      • KeMbi

        Lubię kanał The Dice Tower z youtube’a, mają tam paru recenzentów. Szczególnie podchodzi mi Tom Vasel.

  • Z reguły jestem w stanie nieźle wyczuć grę po instrukcji, ale i tak nie bardzo mam czas na ich czytanie. Ale wiele razy się pomyliłem i to w obie strony. Szczególnie ciężkie jest czytanie instrukcji właśnie do gier imprezowych – bo tutaj gra opiera się głównie na interakcji między ludźmi i w dodatku od rodzaju grupy z którą będzie się grało. Nie wiem jak ty, ale ja po lekturze Dixita też bym za wiele sobie nie obiecywał (jakieś durnowate pokazywanie sobie obrazków) a gra jest świetna. Tajniacy na papierze to proste kalambury, ale gdy podczas gry zaczynają się nerwy, bo wiesz że czarne słowo (po którym przegrywasz automatycznie) jest bardzo podobne do innego słowa na planszy i zastanawiasz się czy graczom uda się dobrze odgadnąć Twoje intencje.

    Zagraj tylko w większym gronie – bardzo fajnie działa na 6 osób, w 4 też jest już ok, ale jak są dwie osoby w drużynie zgadującej jest ciekawiej 🙂

    • Adam Badura

      Możesz podać przykłady tych pomyłek? W obie strony. 🙂

      • Gra która wydawała mi się, że mi się spodoba była Suburbia. Niestetytylko na papierze, bo na stole było jakoś tak blado i „fiddly” – sprawdzanie non stop co, gdzie kto ma, co punktuje itd. Na pewno też słaba oprawa graficza gry się do tego dołozyła. Najbardziej wkurzało mnie punktowanie, które

        A potem jak przeczytam instrukcję do Zamków Szalonego Króla, wydawało mi się że będzie dokładnie to samo, a w dodatku jeszcze ustalanie cen co turę wydawało mi się że będzie męczące – a wyszło zupełnie inaczej. Teraz to jedna z moich ulubionych gier.

        Inny przykład gdzie po lekturze instrukcji dużo sobie obiecywałem to Urban Sprawl. A chaos wynikają z ciągłego rozpatrywania wydarzeń jest straszny – tylko że tego się nie dało przewidzieć z instrukcji nie znając rozkładu kart.

  • Adam Badura

    Czy nikt nie próbuje zagrać przed zakupem? Kiedyś to było trudniejsze, ale teraz popularność wypożyczalni, klubów, spotkań, konwentów rośnie i chyba nie jest już trudno znaleźć okazję do spróbowania…

  • pioro

    Ja przed zakupem lubię pooglądać runthrough rahdo, albo watch it played. Moim zdaniem daje to lepszy pogląd na grę niż sam a instrukcja. A i samą instrukcję czyta się później dużo lepiej.

  • Hubert Gola

    Tak, czytam zasady przed zakupem 🙂 Zawsze.

  • Adam Badura

    Wczoraj udało mi się zagrać w Tajniaków w gronie 6 osób. Było fajnie. Gra przyzwoita, solidna. Ale nadal nie rozumiem zamieszania wokół tego tytułu. Nie wydaje mi się ani tak strasznie rewelacyjny, ani szczególnie odkrywczy.